Obudziłam się i na początku nie bardzo wiedziałam, gdzie jestem. Jednak po chwili się zorientowałam i poczułam coś, co towarzyszyło mi zawsze, gdy się budziłam. Po prostu chciałam wiedzieć, która godzina.
Wyszłam przed jaskinię i szybko rozrysowałam na piasku duży zegar słoneczny. Łał! Czwarta nad ranem... Uśmiechnęłam się. "Może sen przyjdzie... Może mnie odwiedzisz..." - przypomniałam sobie słowa piosenki. Jednak są lepsze miejsca na śpiew niż zimna, twarda ziemia przed jaskinią. Wyruszyłam nad Szafirowe Jezioro.
Szłam szybko, mimo to droga nad jezioro wydała mi się dłuższa niż zwykle. Podniosłam głowę. No nie! Zgubiłam się. To chyba nie był dobry pomysł. Samotna wyprawa do miejsca, w którym byłam raz w życiu i to o czwartej rano, kiedy nie ma kto mnie znaleźć. Spojrzałam w niebo i zawyłam. Las odpowiedział mi podobym odgłosem.
Po krótkiej wymianie zdań wiedziałam, gdzie jestem i zgodnie ze wskazówkami tego, kto mi pomógł wlazłam w skłębione pnącza tworzące jakby ścianę wzdłuż ścieżki. Długo przedzierałam się przez bluszcz. Światło! Rozdarłam ostatnią warstwę łodyg. Uśmiechnęłam się. Miałam przed sobą Wodospady Mgliste. Wystrzeliłam przed siebie. Wyskoczyłam w górę i wylądowałam w lodowatej wodzie.
Płynę przed siebie, w kierunku wodospadu, pod prąd. Zmęczona docieram do pędzącej w dół ściany wody. Huk wodospadu zagłusza moje myśli. Przymykam oczy i skaczę.
Jestem w jaskini za wodospadem. Dziwnie tu sucho, jak na takie miejsce. Otrzepuję się z wody, zimno mi.
Nagle słyszę jakiś dźwięk. Marszczę nos, jakiś zapach. Deja vu... Skąd ja to pamiętam?! Udaje mi się zidentyfikować dźwięk. Boże, to wybuch! Ale czego? Węszę. Spalenizna, krew. Ktoś zginął, gdzieś się pali! Wypadam z jaskini, płynę do brzegu. To nie był wybuch wulkanu. To bomba. Dym szczypie w oczy, pył utrudnia oddychanie. Biegnę przed siebie, do źródła dźwięków i dymu.
Kolana się pode mną uginają. To, co widzę, nie! To nie może być prawda! Tu?! Na terenach Sfory?! Zawracam. Mknę w kierunku jaskini Jessie. Najbliżej.
- Jessie! - krzyczę prawie bez tchu, gdy docieram na miejsce.
- Co? Luna, o co chodzi?! - Jessie przeraża się na widok mojej miny wróżącej najgorsze.
- Ludzie. Ale nie ZWYKLI ludzie. Niedaleko Wodospadów Mglistych widziałam obóz.
- Jaki obóz? Mów do rzeczy! - denerwuje się.
- Wojskowy.
Zapada cisza.
- Duży, mały? - pyta niepewnie Jessie.
- Nie wiem. I nie pokażę Ci drogi, padam z nóg, od pół godziny tylko biegam - kładę się na ziemi. - Jak stoisz przed Wodospadami, to skręcasz w lewo i przed siebie - wyjaśniam. Jessie odbiega w kierunku Wodospadów.
<Jessie?>
sobota, 19 października 2013
niedziela, 29 września 2013
Od Seremii
Z bliska wyglądał jeszcze gorzej niż z oddalenia. Ledwo oddychał. Intrygował mnie. Obeszłam go dookoła. Zastanawiałam się, w jaki sposób przetransportuję go do jaskini. Wreszcie wpadłam na pomysł. Zerwałam olbrzymi liść z pobliskiej rośliny. Położyłam go na ziemi i przeturlałam na niego nieprzytomnego chudzielca. Złapałam zębami za koniec szczypułki i zaciągnęłam go do mojej jaskini. Ułożyłam na moim legowisku. Nie oprzytomniał. Potrzebował jedzenia. Wybiegłam z jaskini i upolowałam zająca. Mięso miało w sobie sporo wody, więc mogło też zniwelować pragnienie. Położyłam je przed nim. Tylko, jak go obudzić? Nagle wpadłam na pomysł, nachyliłam się nad nim i piskliwie szczeknęłam mu do ucha. Drgnął. Powolutku otworzył oczy.
- Jedz. - powiedziałam i podsunęłam ścierwo bliżej. Zauważył to. Spróbował się podnieść. Przeszłam na jego drugą stronę i podparłam. Ułożył się na łapach i delikatnie złapał mięso w zęby. Oderwał kawałek i zaczął przeżuwać. Usiadłam u wejścia do groty i obserwowałam otoczenie. Słyszałam dźwięk kruszonych kości. Widocznie posiłek dał mu dość sił, by wytworzyć odpowiedni nacisk w szczękach. Następnie moich uszu doszło westchnienie i wreszcie ciche słowa:
- Dziękuję. - odwróciłam się. Opierał się dość niepewnie na łapach i patrzył na mnie z zaciekawieniem w oczach. Podeszłam do niego i lekko popchnęłam z powrotem na posłaniu.
- Nie wstawaj bo znowu odpłyniesz. - posłuchał, lecz nie do końca. Nadal unosił łeb.
- Kim jesteś? - spytał.
- Nazywam się Seremia, a ty?
- Jestem Markus. Pomogłaś mi. Czemu?
- Bo, po pierwsze, śledziłeś mnie, po drugie, wyglądasz jak kościec, a po trzecie, mam zamiar zwerbować cie do naszej sfory.
- Do sfory?
- Jak na razie babskiej sfory. Bo facetów jeszcze tam nie mamy.
- Aha.
- To co, zgodzisz się?
- A mam jakiś inny wybór?
- Nie.
- To po co pytasz?
- Bo potrzebuję twojej zgody, niezależnie, czy dobrowolnej, czy wymuszonej.
- A jak się nie zgodzę, to mnie gdzieś wyrzucisz, mam rację?
- Aż tak okrutna to nie jestem.
- Czyli troszkę mniej.
- Dokładnie. - spojrzałam na niego i zaraz oboje się uśmiechnęliśmy. Taka wymiana zdań jest wielce zabawna. - No to, jak się tu znalazłeś? W tej okolicy?
- Tak tylko łaziłem.
- I nie polowałeś?
- Polowałem, ale na małe posiłki, i wreszcie nie miałem już sił.
- Ach tak. - nie chciał mi nic powiedzieć. Widziałam to. - Wiesz, lepiej będzie, jak się jeszcze prześpisz. - położył łeb na łapach i zamknął oczy. Po cichu wymknęłam się z jaskini. Poszłam nad jeziorko i złapałam siedzącego tam dzika. Idealne śniadanko. Wgryzłam się w polędwice, wyrwałam ją i resztę mięsa schowałam w krzakach. Byłam strasznie głodna. Połknęłam tą porcję prawie w całości. Poszłam z powrotem do domu. Wciąż spał. Położyłam się u wejścia. Nie miałam zamiaru zasypiać, lecz mój mózg mnie nie słuchał. Wydawało mi się, że tylko mrugnęłam, ale gdy otworzyłam oczy był już wieczór. Poderwałam się. Legowisko było puste. Wyszłam na dwór. Próbowałam złapać trop. Był dosyć świeży. Udałam się tym śladem.
- Jedz. - powiedziałam i podsunęłam ścierwo bliżej. Zauważył to. Spróbował się podnieść. Przeszłam na jego drugą stronę i podparłam. Ułożył się na łapach i delikatnie złapał mięso w zęby. Oderwał kawałek i zaczął przeżuwać. Usiadłam u wejścia do groty i obserwowałam otoczenie. Słyszałam dźwięk kruszonych kości. Widocznie posiłek dał mu dość sił, by wytworzyć odpowiedni nacisk w szczękach. Następnie moich uszu doszło westchnienie i wreszcie ciche słowa:
- Dziękuję. - odwróciłam się. Opierał się dość niepewnie na łapach i patrzył na mnie z zaciekawieniem w oczach. Podeszłam do niego i lekko popchnęłam z powrotem na posłaniu.
- Nie wstawaj bo znowu odpłyniesz. - posłuchał, lecz nie do końca. Nadal unosił łeb.
- Kim jesteś? - spytał.
- Nazywam się Seremia, a ty?
- Jestem Markus. Pomogłaś mi. Czemu?
- Bo, po pierwsze, śledziłeś mnie, po drugie, wyglądasz jak kościec, a po trzecie, mam zamiar zwerbować cie do naszej sfory.
- Do sfory?
- Jak na razie babskiej sfory. Bo facetów jeszcze tam nie mamy.
- Aha.
- To co, zgodzisz się?
- A mam jakiś inny wybór?
- Nie.
- To po co pytasz?
- Bo potrzebuję twojej zgody, niezależnie, czy dobrowolnej, czy wymuszonej.
- A jak się nie zgodzę, to mnie gdzieś wyrzucisz, mam rację?
- Aż tak okrutna to nie jestem.
- Czyli troszkę mniej.
- Dokładnie. - spojrzałam na niego i zaraz oboje się uśmiechnęliśmy. Taka wymiana zdań jest wielce zabawna. - No to, jak się tu znalazłeś? W tej okolicy?
- Tak tylko łaziłem.
- I nie polowałeś?
- Polowałem, ale na małe posiłki, i wreszcie nie miałem już sił.
- Ach tak. - nie chciał mi nic powiedzieć. Widziałam to. - Wiesz, lepiej będzie, jak się jeszcze prześpisz. - położył łeb na łapach i zamknął oczy. Po cichu wymknęłam się z jaskini. Poszłam nad jeziorko i złapałam siedzącego tam dzika. Idealne śniadanko. Wgryzłam się w polędwice, wyrwałam ją i resztę mięsa schowałam w krzakach. Byłam strasznie głodna. Połknęłam tą porcję prawie w całości. Poszłam z powrotem do domu. Wciąż spał. Położyłam się u wejścia. Nie miałam zamiaru zasypiać, lecz mój mózg mnie nie słuchał. Wydawało mi się, że tylko mrugnęłam, ale gdy otworzyłam oczy był już wieczór. Poderwałam się. Legowisko było puste. Wyszłam na dwór. Próbowałam złapać trop. Był dosyć świeży. Udałam się tym śladem.
czwartek, 26 września 2013
Nowy początek i już nowy członek - Hope!
(FOTO IN PROGRESS)
Imię: Hope
Wiek: 2 lata
Rasa/rodzaj: Fenek
Płeć: Samica
Charakter: Hope to miły i uczynny fenek, jest uparta i zawsze dąży do celu. Uwielbia poznawać inne zwierzęta i im pomagać. Kiedy tylko ma okazję zaznać nowej przygody to od razu ją wykorzystuje. Oczywiście jest bardzo czuła i rodzinna oraz romantyczna. Jest także wesoła energiczna i ma poczucie humoru.
Hobby: Spryt, historia sfory i świata, sztuka.
Żywioł: Ogień
Moce: Władanie ogniem, niewidzialność, zatrzymać czas na 5 min.
Partner: Szuka
Młode: Brak
Stanowisko: Szpieg
Nick na howrse i/lub email: Neli
Wiek: 2 lata
Rasa/rodzaj: Fenek
Płeć: Samica
Charakter: Hope to miły i uczynny fenek, jest uparta i zawsze dąży do celu. Uwielbia poznawać inne zwierzęta i im pomagać. Kiedy tylko ma okazję zaznać nowej przygody to od razu ją wykorzystuje. Oczywiście jest bardzo czuła i rodzinna oraz romantyczna. Jest także wesoła energiczna i ma poczucie humoru.
Hobby: Spryt, historia sfory i świata, sztuka.
Żywioł: Ogień
Moce: Władanie ogniem, niewidzialność, zatrzymać czas na 5 min.
Partner: Szuka
Młode: Brak
Stanowisko: Szpieg
Nick na howrse i/lub email: Neli
Liczymy, że z Nami zostaniesz bardzo długo :)
Nowy pies...i generał (!) - Luna!
No więc witajcie. Jestem nowym generałem powietrza Sfory. Mam nadzieję, że Was nie zawiodę...
Imię: Luna
Wiek: 3 lata
Płeć: samica
Rasa/rodzaj: wilk
Charakter: inteligentna, przyjacielska, pomocna, ma poczucie humoru, pogodna, wrażliwa, współczująca, opanowana, empatyczna
Hobby: pływanie, wszystko co związane ze śniegiem, tworzenie (np. eliksirów i lekarstw)
Moce: telekineza, telepatia, czytanie w myślach, świetnie widzi w ciemności
Żywioł: powietrze
Partner: szuka
Młode: brak
Stanowisko: Generał Powietrza
Nick na howrse.pl i e-mail: Szyszka, amsszyszka2@gmail.com
piątek, 20 września 2013
Problemy, coraz więcej problemów...
Cały czas pojawiają się jakieś kłopoty, problemy i inne takie... Najpierw nikt nie dołącza, później nikt nie pisze... Normalny człowiek by się już poddał z tym wszystkim i odszedł. Tak zrobiły moje koleżanki, czyli pozostali generałowie. Wszystko jest na przeciw. Każdy pomyślałby, że to znak, że to już koniec. I ja też myślę, że to znak, ale inny... Coś każe mi zacząć od nowa, zupełnie od nowa! Ale zostałam sama. Jak palec. A generałowie czterej...
CZY JEST KTOŚ, KTO CHCE MI POMÓC I STAĆ SIĘ JEDNYM Z NAS - GENERAŁÓW?
PISAĆ NA HOWRSE - SIWA KLACZ
~ Siwa klacz, czyli ostatni generał - Enera
PS Uwaga! Zostało JEDNO wolne miejsce, czyli Generał Ziemi Kestrel! Jakby co możecie edytować cały formularz oprócz zdjęcia, chyba że będzie podobne ;)
Powitajmy nową ekipę - Szyszka (w roli Generała Powietrza) i Afryka (w roli Generała Wody)!
PS Uwaga! Zostało JEDNO wolne miejsce, czyli Generał Ziemi Kestrel! Jakby co możecie edytować cały formularz oprócz zdjęcia, chyba że będzie podobne ;)
Powitajmy nową ekipę - Szyszka (w roli Generała Powietrza) i Afryka (w roli Generała Wody)!
środa, 14 sierpnia 2013
Od Markusa
Wlokłem się poprzez las. Dokuczał mi głód, lecz nie miałem siły, by coś upolować. Mówiąc krótko, śmierć była już blisko. Ale nie chciałem tak po prostu się poddać. Ciągnąłem się dalej. Nagle usłyszałem czyjś głos. Skierowałem się w tamtym kierunku. Zobaczyłem psowatą, ćwicząca jakieś sztuczki z ogniem. Nadepnąłem na gałązkę, rozległ się cichy trzask. Odwróciła się szybko, uważnie obserwując las. Nie zauważyła mnie. Powoli wróciła do zaklęć. Patrzyłem jeszcze chwilę. Nie spodziewałem się spotkać kogokolwiek w tych okolicach. To mogło mnie uratować, wystarczyło tylko zawołać. Jednak bałem się. Wolałem umrzeć naturalnie niż zostać rozszarpanym. Zawróciłem. Nie starczyło mi siły na daleką wędrówkę. Poruszałem się powoli, każdy krok sprawiał mi ból. Musiałem się zatrzymać. Nagle poczułem na sobie czyjś wzrok. Podniosłem łeb. Przede mną stała ta, która ćwiczyła na polanie. Ta, która się odwróciła. Patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami, lecz nie wyglądała agresywnie. Patrzyliśmy sobie w oczy. W jednej chwili ogarneła mnie słabość i osunąłem się na ziemię...
Od Seremii
- Eh, no nie wiem... Może sama trochę poćwiczę? Bo niespecjalnie lubię wychodzić w grupię... Może innym razem. - odwróciłam się i pobiegłam. Miałam zamiar poćwiczyć moję władzę nad żywiołem. Tak więc ćwiczyłam i ćwiczyłam, lecz nagle usłyszałam trzask. Odwróciłam się, zdążyłam zauważyć cień pod drzewem. Cichutko przekradałam się w tamtą stronę, aż wreszcie zobaczyłam psowatego, wyglądającego jak dingo. Patrzyliśmy sobie w oczy, a on osunął się na ziemię. Wyglądał jak kości obciągnięte skórą, był okropnie wychudzony i brudny. Postanowiłam mu pomóc...
czwartek, 25 lipca 2013
środa, 24 lipca 2013
Od Lauren - CD historii Jessie
- No tak, tobie jak zwykle brakuje miłości... - mruknęłam
- Co poradzić? Mam bardzo romantyczną naturę.
- A wiedziałaś, że niedawno do Sfory dołączył Markus?
- Serio?! Czemu jeszcze go nie poznałam?
- Pewnie dlatego, że jest rekrutem ognia. Poza tym, raczej nie masz u niego szans, jest zakochany po uszy w Seremii.
- Już ja coś wymyślę. - moja przyjaciółka uśmiechnęła się złowieszczo i pobiegła przed siebie.
- Mam co do tego złe przeczucia...
<Kto pisze dalej?>
- Co poradzić? Mam bardzo romantyczną naturę.
- A wiedziałaś, że niedawno do Sfory dołączył Markus?
- Serio?! Czemu jeszcze go nie poznałam?
- Pewnie dlatego, że jest rekrutem ognia. Poza tym, raczej nie masz u niego szans, jest zakochany po uszy w Seremii.
- Już ja coś wymyślę. - moja przyjaciółka uśmiechnęła się złowieszczo i pobiegła przed siebie.
- Mam co do tego złe przeczucia...
<Kto pisze dalej?>
niedziela, 14 lipca 2013
Od Enery - CD historii Seremii
- Dzisiaj nie mam dla ciebie żadnych zadań, więc masz czas wolny.
Samica westchnęła. Chyba jej to nieodpowiadało.
- No dobra, widzę, że nie masz co robić. Dzisiaj we czwórkę idziemy nad Szafirowe Jezioro. Możesz iść z nami.
Seremia wyglądała na niezbyt zdecydowaną. Zerknęła za siebie, znów westchnęła i powiedziała:
< Seremia? Sorry, że musiałaś czekać, ale nie miałam czasu.. >
Samica westchnęła. Chyba jej to nieodpowiadało.
- No dobra, widzę, że nie masz co robić. Dzisiaj we czwórkę idziemy nad Szafirowe Jezioro. Możesz iść z nami.
Seremia wyglądała na niezbyt zdecydowaną. Zerknęła za siebie, znów westchnęła i powiedziała:
< Seremia? Sorry, że musiałaś czekać, ale nie miałam czasu.. >
sobota, 13 lipca 2013
Nowy psowaty w Sforze - Markus!
Imię: Markus
Wiek: 3 lata
Rasa/rodzaj: pies dingo
Płeć: samiec
Charakter: spokojny, lekko szalony, romantyczny, o niskim poczuciu własnej wartości
Hobby: rozmyślanie
Żywioł: ogień
Moce: czytanie w myślach, podpalanie siłą umysłu
Partner: Zakochany w Seremii
Młode: brak
Stanowisko: Tropiciel
Nick na howrse i/lub email: Afryka, wikimalin@gmail.com
czwartek, 11 lipca 2013
Od Jessie- CD historii Lauren
- Nic. Jest super- powiedziałam bez przekonania.
- Widzę, że coś cię trapi.
-Ty zawsze to wyczaisz- westchnęłam.
- Tak, martwię się, że w naszej Sforze jest tak mało psów. Przykre jest też to, że nie mamy ani jednego samca...
- Widzę, że coś cię trapi.
-Ty zawsze to wyczaisz- westchnęłam.
- Tak, martwię się, że w naszej Sforze jest tak mało psów. Przykre jest też to, że nie mamy ani jednego samca...
Od Lauren - CD historii Jessie
Wybrałam się na spacer nad morze. Liczyłam na to, że spotkam Jessie. Ostatnio wydawała mi się jakaś melancholijna i ponura, a przede wszystkim nie była tak energiczna jak kiedyś. Zgodnie z moimi oczekiwaniami suczka stała na brzegu. Podeszłam do niej.
- Cześć Jessie!
- O, Lauren. Witaj. - odpowiedziała smętnie.
- Wszystko w porządku? Wyglądasz jakby ktoś właśnie zabronił ci wchodzić do morza przez najbliższy rok. - zażartowałam.
Suczka westchnęła, po czym powiedziała:
<Jessie?>
- Cześć Jessie!
- O, Lauren. Witaj. - odpowiedziała smętnie.
- Wszystko w porządku? Wyglądasz jakby ktoś właśnie zabronił ci wchodzić do morza przez najbliższy rok. - zażartowałam.
Suczka westchnęła, po czym powiedziała:
<Jessie?>
piątek, 5 lipca 2013
Od Jessie
Siedziałam nad morzem. Woda lekko uderzała o brzeg. Była ciepła i miła. Opowiadała historię. Historię, którą rozumiałam tylko ja. Wstałam. Słońce chyliło się ku zachodowi. Zebrałam dużą muszlę. Miała niebiesko- różowawy odcień. Nagle kogoś zobaczyłam.
<ktoś ze Sfory>
<ktoś ze Sfory>
środa, 26 czerwca 2013
Od Seremii
Wreszcie nie byłam sama. Dołączyłam do sfory. Ale i tak w pewnym sensie nic się nie zmieniło. Nie miałam nawet z kim porozmawiać. Była tu co prawda czwórka generałów, lecz to trochę nie wypada, żeby taki kundel jak ja rozmawiał z osobami stojącymi tak wysoko. Chodziłam więc tylko i poznawałam teren. Miałam być mordercą, czyli tym, czym chcieli moi opiekunowie, żebym była. To przez nich byłam taka oziębła. Utraciłam to, co nazywają ciepłym, bezpiecznym domem. Ha, ale chociaż robiłam wszystko, co mi kazali, oskarżali mnie brak zaufania. Lecz jak mogę wierzyć komuś, skoro nie wierzę samej sobie. Powoli miałam dość, i siebie, i tego ciągłego chodzenia bezczynnie. Poszłam do mojego generała, i przezwycieżając uniżenie, spytałam, co mam robić.
< Enera >
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Od Lauren
Pewnego dnia spacerowałam wzdłuż klifów. Pogoda była wspaniała: Wiał chłodny wiatr i świeciło słońce. Nagle zauważyłam Seremię, która niedawno do nas dołączyła. Wyglądała na zagubioną. Podeszłam do niej i przywitałam się.
- Cześć Seremia!
- Dzień dobry Generale Lauren! - odpowiedziała.
- Wystarczy Lauren. - uśmiecham się - Szukasz czegoś?
- Tak właściwie, to... - zaczęła z zakłopotaniem.
- Tak...? - zachęciłam ją do kontynuowania.
- Miałam spotkać się w Wulkanie Cichym z Enerą, żeby poćwiczyć magię ognia, ale nie wiem, gdzie to jest, a ona powiedziała, żeby się nie spóźnić i teraz-
- Spokojnie, spokojnie. Zaprowadzę cię do wulkanu. - zapewniłam.
- Naprawdę? Dziękuję! - ucieszyła się Seremia.
- W takim razie ruszajmy!
Gdy dotarłyśmy na miejsce, przywitałam się z Enerą:
- Witaj En! Przyprowadziłam twojego Rekruta!
- Oh, dzięki, już zaczynałam się niepokoić. - odpowiedziała.
- No, zostawiam cię. Powodzenia! - pożegnałam się z Seremią i ruszyłam przed siebie.
<Enera? Seremia?>
- Cześć Seremia!
- Dzień dobry Generale Lauren! - odpowiedziała.
- Wystarczy Lauren. - uśmiecham się - Szukasz czegoś?
- Tak właściwie, to... - zaczęła z zakłopotaniem.
- Tak...? - zachęciłam ją do kontynuowania.
- Miałam spotkać się w Wulkanie Cichym z Enerą, żeby poćwiczyć magię ognia, ale nie wiem, gdzie to jest, a ona powiedziała, żeby się nie spóźnić i teraz-
- Spokojnie, spokojnie. Zaprowadzę cię do wulkanu. - zapewniłam.
- Naprawdę? Dziękuję! - ucieszyła się Seremia.
- W takim razie ruszajmy!
Gdy dotarłyśmy na miejsce, przywitałam się z Enerą:
- Witaj En! Przyprowadziłam twojego Rekruta!
- Oh, dzięki, już zaczynałam się niepokoić. - odpowiedziała.
- No, zostawiam cię. Powodzenia! - pożegnałam się z Seremią i ruszyłam przed siebie.
<Enera? Seremia?>
Nowy psowaty w Sforze - Seremia
Imię: Seremia Wiek: 3 lata Rasa/rodzaj: hybryda dingo i australijskiego wilkopsa Płeć: samica Charakter: romantyczna, spokojna, czasem agresywna, opiekuńcza Hobby: wpatrywanie się w ogień Żywioł: ogień
Dowódca: Enera
Moce: wywoływanie fali ognia, nekromancja, tworzenie iluzji Partner: szuka Młode: brak Stanowisko: morderca Nick na howrse i/lub email: Afryka, wikimalin@gmail.com | |
piątek, 21 czerwca 2013
Od Kestrel
Poszłam do Jaskini Wodnej. Tam pobrała próbki ziemi, do zbadania. Szukałam specjalnego rodzaju ziemi występującego w niewielu miejcach na świecie. Ta gleba miała spedjalne właściwości z powodu zmagazynowanej w niej wielkiej ilości energi.
Tak! To ona! Nareszcie będę mogła przyspieszyć kiełkowanie zboża. Od dawna miałam ochotę na ciasteczka.
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Od Kestrel "Początki"
"Znam się z Enerą, Laurel i Jessie od dawna. Mimo to, raczej chodziłyśmy własnymi ścieżkami i od czasu do czasu się spotykałyśmy.
Na naszym ostatnim spotkaniu założyłyśmy Sforę. Ale nie taką jak inne. W normalnej sforze czy watasze jej przywódcą jest samiec lub samica Alfa, albo ich para no i są Bety.My w czwórkę będziemy przewodzić Sforą, a zamiast Bet będą Oficerowie. Mam nadzieję, że dlatego iż jest inna, żaden pies, wilk, liakon czy ktokolwiek inny się od niej nie zrazi. No właśnie, to nie będzie Sfora tylko dla psów czy wilków, ale też dla liakonów, lisów, szakali i innych psowatych."
Tak rozmyślając, idę leśną ścieżką nad morze. Jest już wieczór, słońce dawno skryło się za horyzontem. Po chwili między sosnami pojawiają się srebrne błyski. Woda. Przyspieszam kroku. Na plaży siedzi Jessie i Enera. Wpatrują się w fale uderzające o brzeg. Podchodzę do nich i siadam obok. Chwila milczenia. Potem wilk mówi;
- Mam nadzieję, że ktoś się w końcu przyłączy.
- Ja też. - odpowiadam. Potem odzywa się retriever:
(Enera, Jessie)
Na naszym ostatnim spotkaniu założyłyśmy Sforę. Ale nie taką jak inne. W normalnej sforze czy watasze jej przywódcą jest samiec lub samica Alfa, albo ich para no i są Bety.My w czwórkę będziemy przewodzić Sforą, a zamiast Bet będą Oficerowie. Mam nadzieję, że dlatego iż jest inna, żaden pies, wilk, liakon czy ktokolwiek inny się od niej nie zrazi. No właśnie, to nie będzie Sfora tylko dla psów czy wilków, ale też dla liakonów, lisów, szakali i innych psowatych."
Tak rozmyślając, idę leśną ścieżką nad morze. Jest już wieczór, słońce dawno skryło się za horyzontem. Po chwili między sosnami pojawiają się srebrne błyski. Woda. Przyspieszam kroku. Na plaży siedzi Jessie i Enera. Wpatrują się w fale uderzające o brzeg. Podchodzę do nich i siadam obok. Chwila milczenia. Potem wilk mówi;
- Mam nadzieję, że ktoś się w końcu przyłączy.
- Ja też. - odpowiadam. Potem odzywa się retriever:
(Enera, Jessie)
sobota, 15 czerwca 2013
Generał Ziemi - Kestrel
Charakter: porywcza, energiczna, wesoła, stanowcza, lubi niebezpieczeństwo, ciekawska, chwilami cicha i zamyślona, aktywna, silna, mocna, wytrzymała, trochę niezgrabna
Hobby: geologia, podróże, kulinaria, minerały
Moce: związane z żywiołem ziemi, wizje o przeszłości,przyszłości i teraźniejszości, świetna pamięć, tworzenie wyładowań elektrycznych, odbieranie energii innym.
Żywioł: ZiemiaHobby: geologia, podróże, kulinaria, minerały
Moce: związane z żywiołem ziemi, wizje o przeszłości,przyszłości i teraźniejszości, świetna pamięć, tworzenie wyładowań elektrycznych, odbieranie energii innym.
Generał Wody- Jessie
Wiek: 2 lata
Płeć: samica
Rasa/rodzaj: Pies, nova scotia retrieverHobby: pływanie, skakanie z wodospadów, astronomia, przygotowywanie leków
Moce: teleportacja, podróże w czasie, granie na cheatach, kamuflaż absolutny
Generał Ognia - Enera
Partner: szuka
Młode: brakNick na howrse.pl i e-mail: Siwa klacz / leariale
Generał Powietrza - Lauren
Wiek: 3 lata
Płeć: samica
Rasa/rodzaj: wilkHobby: bieganie, wymyślanie (np. eliksirów)
Moce: telekineza, teleportacja, magia czasu, czytanie w myślach, świetnie widzi w ciemności
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
