Wreszcie nie byłam sama. Dołączyłam do sfory. Ale i tak w pewnym sensie nic się nie zmieniło. Nie miałam nawet z kim porozmawiać. Była tu co prawda czwórka generałów, lecz to trochę nie wypada, żeby taki kundel jak ja rozmawiał z osobami stojącymi tak wysoko. Chodziłam więc tylko i poznawałam teren. Miałam być mordercą, czyli tym, czym chcieli moi opiekunowie, żebym była. To przez nich byłam taka oziębła. Utraciłam to, co nazywają ciepłym, bezpiecznym domem. Ha, ale chociaż robiłam wszystko, co mi kazali, oskarżali mnie brak zaufania. Lecz jak mogę wierzyć komuś, skoro nie wierzę samej sobie. Powoli miałam dość, i siebie, i tego ciągłego chodzenia bezczynnie. Poszłam do mojego generała, i przezwycieżając uniżenie, spytałam, co mam robić.
< Enera >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz